10. Bieg III Wież

Nie wiem czy w tym roku planowaliśmy wystartować w Biegu III Wież. Mieliśmy biec w 2020 a z wiadomych powodów zawody nie odbyły się, a my zdecydowaliśmy przenieść zgłoszenie na kolejny termin. Tak „wylądowaliśmy” w Prusicach w czerwcu 2021 bez formy, bojowego nastroju i ochoty do jakiejkolwiek rywalizacji.
Fot. Macko Maj


Na miejscu powitały nas tłumy biegaczy i dawno nie widziane twarze z biegowego podwórka. Do Prusic przyjechali chyba wszyscy. Miło było zobaczyć znajomych i chwilę porozmawiać, ucieszyłam się, że wszyscy jakoś sobie radzimy. Tuż przed startem 10. Jubileuszowy BIEG III WIEŻ został odwołany i pobiegliśmy w ramach Indywidualnych Startów Zawodników.
Fot. Macko Maj

Znałam trasę, bo dwa tygodnie wcześniej uczestniczyłam w oficjalnym rekonesansie trasy. Wiedziałam, gdzie czeka mnie patelnia a gdzie wiatr – biegu mi to nie ułatwiło. Było gorąco, nieprzyjemnie duszono a na otwartej przestrzeni mocno wiało. Czołówka była daleko z przodu, ja starałam się biec swoje, najważniejszym celem była meta, bo wiedziałam, że nic nie jestem wstanie wygrać. Pierwsze 3 km w słońcu były męczące, kolejne 3 km na zacienionej trasie pozwoliły odpocząć a potem już tylko była walka i bieg pod słońce i wiatr. Od 8 km miałam dość wszystkiego i zwolniłam, dopiero 100 metrów przed metą ostro przyspieszyłam kiedy dojrzałam dziewczynę tuż za mną. Dobiegłam jako 14 kobieta i zajęłam 5 miejsce w kategorii wiekowej.

Jestem zadowolona z biegu, przetrwałam ale czas jest o 2 minuty gorszy niż mój przedkulfonowy. Z moim historycznym czasem byłabym w 10 kobiet open i 3 w kategorii. Cóż, nie ma co patrzeć wstecz, trzeba biegać i tyle!