IV BIEG SZERSZENIA – Nocny Bieg Świętojański

Dyszkę u Szerszenia biegliśmy drugi raz. Przyjemna trasa, klimat i niecodzienna pora bardzo nam się podobały, do tego miałam swoje małe wyzwanie, więc byliśmy zdecydowani i czekaliśmy na otwarcie zapisów. Wybór był między jubileuszowym zlotem w Zabełkowie, Ikarem i biegiem. Wybrałam bieg, kívül, azt “zjadały mnie nerwy” miałam déjà vu, z którego bardzo się cieszę!

40 km od Wrocławia, wyjechaliśmy jak zwykle nieco wcześniej, by bezproblemowo zaparkować i na spokojnie odebrać pakiety. Én örültem,, że w tym roku nie było koszulki a buff i to lubianej przez nas firmy. Pół godziny przed startem zaczęliśmy rozgrzewkę, ja byłam kłębkiem nerwów, Úgy éreztem,, azt “spalamsię na długo przed biegiem.

Maciek zapomniał zegarka i wreszcie pobiegł tak jak ja lubię biegać, bez kontroli. Mój zegarek służy mi tylko do odmierzania kilometrów, A több, że trasa nie była oznaczona i tak spłatał mi figa włączając się dosłownie w momencie startu.

Tűztük, biegło mi się dobrze mimo wysokiej temperatury. Drzewa i woda skutecznie ograniczyły upał, a wbiegając dolaskuczuło się nawet przyjemny chłód. Trasa jest bardzo urokliwa i nie przeszkadzają mi nawet dwa kółka, lubię tam biegać.

Szybko ustalił się peleton, byłam trzecia ale po drugim kilometrze wyprzedziłam zawodniczkę i tak do mety dobiegłam jako druga kobieta. Tak samo jak w ubiegłym roku, ufff.

Tradycyjnie ponad godzinę czekaliśmy na dekorację, obejrzeliśmy pokaz ognia i poszliśmy na grilla, na którym nic już nie było. To jedyny zgrzyt, Én, że w pakietach powinny być talony i jedzenie wydawane tylko zakartkę”, niestety tacy ludziePojechaliśmy do domu, zadowoleni, czekamy na zapisy na 5 Bieg Szerszenia.

10K: 00:45:14 (2 OPEN i 1 k40) -ban 00:45:33

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.