Čenkovice – Nedeľa

Rano – śniadanko. Przywitała nas niemiła wiadomość, że nie możemy kupić igły, dostaliśmy kolejne do testowania (tych też nie możemy kupić). Skończyło się na naszej ulubionej ABD i pojechaliśmy do sklepu na zakupy. Zaopatrzeni w piwo i inne czeskie dobroci (oblat, studencka) wróciliśmy do zlotowiczów.

Oddaliśmy „naszą wypasiona igłę” i pojechaliśmy na zwiedzanie okolicy. Nie braliśmy udziału w próbach rajdowych – ani w testach ani startach.
Jakoś szkoda mi piłować auto ile fabryka dała. Pre mňa sú tie najlepšie turistické zhromaždenie - veľa vidieť a spoznať trochu prírody. Išli sme na parkovisku a suchom wrch 4 kilometre išiel pešo. Veľmi príjemný výlet, na mieste zjedol večeru a bobule priamo z krovia. tiež súhlasil,, že ešte sem preskúmať boudas - najväčší bunker - trasu 120 môj. Zase spolu - tentokrát sme sa vydali hore Miniakiem. Posiedzieliśmy, pivo vypil, hovoril s majiteľom a ďalšími turistami z nášho domu. Nakoniec išiel dokonca ísť.