Laski, religia i newsy

30 06 2010

Podczas naszego pobytu w Serbii Amberek występował w programie „Przystanek Laska”


fot. Agencja BE&W

Więcej zdjęć

My spokojnie oddawaliśmy się integracji z bałkańskimi miniakmi a w kraju rozgorzała dyskusja „moralna”. Niektóre komentarze mnie zadziwiły – nie wiedziałam, że mini to nowa religia. Dla nas te auta służą do codziennego używania a nie pindrowania w garażu. Jeździmy nimi do pracy, po zakupy, do kina, z psami do lasu i w tysiące innych miejsc do tego zloty i spotkania. W zimie, wiosną, latem i jesienią :) Owszem dbam o nie i chce żeby wyglądały tak jak to sobie obmyśliłam ale zdaję sobie sprawę, że lakier będzie porysowany, odpryśnięty i będą pojawiać się normalne ślady użytkowania.
Padały argumenty, że tyle pracy a teraz jest to niszczone – że się spytam – ile pracy???
Wiem, że mycie skraca życie (dlatego samochód nie był myty przez miesiąc) :) ale bez przesady – niszczone! Dobre, mocne, proponuje dewastowane, profanowane, rozwalone itp.

Mini nie jest dla mnie (podoba mi się określenie) samochodem – ołtarzykiem, uwielbiam nim jeździć i sprawia mi przyjemność zainteresowanie jakie wzbudza to auto wśród ludzi. Chętnie je pokazuję, daje posiedzieć w nim i dotknąć. Nie mam problemów emocjonalnych i ambicjonalnych. Ciesze się po prostu tymi autami i tym co z sobą niosą.

Na koniec wszystkim zainteresowanym wyjaśniam, że auto jest całe, zdrowe i wymyte.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Beogradzkie smaczki

28 06 2010

Po czternastu godzinach byliśmy w domu. Czas całkiem niezły, trzeba odliczyć z tego co najmniej 1,30 na postoje, zakupy w Czechach i „parówkę” w Międzylesiu :) Nie zmienia to faktu, że auto spisało się na medal. Pod koniec drogi zaczęły bardzo „śmierdzieć” hamulce i hamowałam pulsacyjnie żeby ich nie nadwyrężać. Miały prawo – Maciek dobrze to podsumował – auto przeszło gehennę. Ponad 30 stopni wynosiła temperatura powietrza a drogi dochodziła miejscami do 54! Powiedziałam sobie, ze nigdy więcej nie będę tak katować żadnego auta. Zresztą dla nas to też nie była przyjemność. Postanowiła Szwajcarię podzielić nie na dwa dni a na trzy żeby „kulturalnie” dojechać na miejsce.

Podsumowanie zlotu: minus dwie koszulki plus dwie bluzy bilans na zero :)

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

3 x say goodbye

27 06 2010

Dziś od rana mocno padało. Na śniadaniu dowiedzieliśmy się, że Grecy odjeżdżają, na parkingu, że Węgrzy i Słoweńcy też. Pożegnania trwały długo, my wybieraliśmy się na Belgrad tur autobusem. Zabraliśmy się z Balazsem bo też jechali do centrum. Wjechaliśmy na parking podziemny a tam fury Greków! Na przestanku okazało się, że też jadą na tour ;) Razem więc czekaliśmy grubo ponad rozkład. Po nieudanych próbach skontaktowania się z operatorem daliśmy za wygraną. My poszliśmy do centrum a oni do kawiarni. Spory kawałek już przeszliśmy gdy zobaczyłam „nasz” autobus jadący na przestanek. Puściliśmy się z Maćkiem biegiem po drodze krzycząc do Greków, że autobus jedzie. Po zbiorowym maratonie udało nam się dotrzeć na przystanek przed autobusem i ruszyliśmy na naszą upragnioną wycieczkę. Było trochę zimno i mokro ale ciekawie.

Po wycieczce odebrał nas Vladimir i zabrał na lunch. Wszyscy już byli – Słowacy też. Posileni znów się żegnaliśmy, życzyliśmy dobrej i bezpiecznej drogi i obiecywaliśmy kiedy znów się zobaczymy. Odjechali Grecy, Słoweńcy z Zagrzebianami. My zostaliśmy jeszcze chwilę i w końcu odprowadzeni przez Igora przyjechaliśmy do hotelu a tu na parkingu Słoweńcy, Jeff i Zagrzeb. Okazało się, że Gregorowi pękł rozrusznik. Po szybkim serwisie pod plakatem minijady po trzecim pożegnaniu ruszyli w trasę. My na shopping papryczek, brzoskwiń i pysznego tutejszego chleba a potem do bąbelkowej wanny :)

Minijada zakończona. Jutro rano my wracamy do domu.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Balkanska Minijada

26 06 2010

Po nocnej integracji i nauce dwóch języków:
Węgierskiego – Ege Szeger Dree
Greckiego – Jamas
rano wszyscy kranie wstali na śniadanie, sądząc po hotelu myślałam, że będzie ok ale niestety – było gorsze niż w Budapeszcie. Niczym w zeszłym roku na Awali, może tutaj tak mają ;)
Po śniadaniu było zbiorowe pucowanie aut i wyjazd do centrum.

Po nieco stresującej jeździe przez miasto ustawiliśmy auta podobnie jak w zeszłym roku, nasze tym razem stało na samym przodzie. Obeszliśmy auta i spotkaliśmy znajomych: Fefe, Gregora i ekipę z Słoweni z Tomaszem i Aną, Mili, Jefa z Minimagazin i serbskich, zagrzebskich znajomych. Niestety nie przyjechała ekipa Turtla z Macedonii ani nie pokazał się Ivan. Zwiedzaliśmy muzeum samochodów.

Poszliśmy rozejrzeć się po centrum i wracając okazało się, że większość już pojechała. Załapaliśmy się na ostatnią grupę MG i niedobitki mini. Bardzo zdenerwowani jechaliśmy za pędzącymi MG. Najpierw Maćkowi wydawało się, że w złym kierunku ale okazało się, że dobrze jedziemy. Pogoda znacznie się pogorszyła i gdy dotarliśmy na Autokomerc było już bardzo pochmurnie i zimno. Jak zwykle okazało się, że mimo najpóźniejszego odjazdu na miejscu byliśmy jednymi z pierwszych :) Tradycji musiało stać się zadość. Na miejscu było ściganie się na torze, sklepik i grill.


Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát

Po uroczystościach i oficjalnemu wręczeniu Mackowi karty członkowskiej razem z Grecką ekipą wróciliśmy do hotelu. Zaczeło padać a potem lać całą noc.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

25.06.2010 Belgrad

25 06 2010

Śniadanie w badziewnym hotelu było miłym zaskoczeniem: bufet smaczny i był nawet wybór :) Posileni ruszyliśmy w trasę. Zostało tylko 400…

Jechało się nam bardzo dobrze. Podzielenie tej trasy z noclegiem w Budapeszcie okazał się strzałem w dziesiątkę. Zostaliśmy trochę przystopowani na granicy Unii. Kolejka była dłuższa niż w zeszłym roku.

Nas jak zwykle nawet nie sprawdzali w budce paszportowej urzędnik z euforią mówił o aucie a celnik nawet nas nie sprawdzał tylko z rozbawieniem machnął ręką i tak byliśmy już w Serbii. Od zeszłego roku wybudowali kilka odcinków nowej autostrady i bardzo przyjemnie się teraz jedzie. Prace na drodze nadal trwają ale szczególnych utrudnień w ruchu nie ma.

Bezproblemowo dotarliśmy na „nasze umówione” miejsce.

Przyjechał po nas Vladimir i jaka niespodzianka – razem z Arisem. Po gorącym powitaniu ruszyliśmy za nimi do hotelu.

Tym razem hotel okazała się rewelacyjny, widać z jego okien Awalę a w pokoju oprócz toalety jest olbrzymia wanna z hydromasażem :)
Uzupełnię tylko wpis i zmykam integrować się z minimaniakmi.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

24.06.2010

24 06 2010

Wyjechaliśmy o 7. Pakowanie tym razem nam nie wyszło – na wysokości Kobierzyc przypomniałam sobie o masztach do flag (nie było jednak sensu po nie wracać) w Czechach o balsamie a w hotelu w Budapeszcie wyszło, że Maciek nie zabrał bluzy. Wynik 3:0. W Czechach nie posłuchaliśmy GPS i straciliśmy ponad godzinę najpierw jadąc za mlekowozem ledwo 20km/h po serpentynach a potem przez ruch wahadłowy na drodze. Dopiero za Brnem wystartowaliśmy, tylko że mi za bardzo nie chciało się cisnąć a po zmianie Maćkowi też noga nie ciążyła. Tak więc jechaliśmy bardzo relaksacyjnie. Prawie całą drogę mieliśmy wrażenie déjà vu. Rok od poprzedniego wyjazdu minął tak szybko a okolice przez które przejeżdżaliśmy wcale się nie zmieniły, tylko winiety podrożały :(
Zamianę znów zrobiliśmy na granicy Słowackiej – przy okazji kupowania winiety. Wstrząsnęły mną toalety nie dość, że drzwi się nie zamykały, brak było papieru to przy umywalce na baterii zawiązane wisiało mydło w plastykowej siatce! Total hard core.

Do Budapesztu strasznie nam się dłużyło i nudziło. Myślałam tylko o kawie, ale jak wjechaliśmy do miasta i musieliśmy pokonać ponad 15 kilometrów do hotelu przez centrum w korkach to od razu odżyliśmy. Trafiliśmy bezproblemowo. Hotel okazał się wielką porażką. Toalety i prysznice wspólne na korytarzu. W pokoju fatalnie – tapicerka foteli brudna, ohyda! Na szczęście pościel była czysta. Jedną noc damy radę. Poszliśmy coś zjeść i tu kolejne zaskoczenie – nasze forinty okazały się nieaktualne (z zeszłego roku, skandal) i zamiast porządnego obiadku zostaliśmy z 1000 forintów skazani na lokalne eksperymenty: placek z serem i czosnkiem – eksperyment udany bo smaczny.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Operacja S…

23 06 2010

Auto umyte, nawoskowane, felgi wyszorowane, oponki przyciemnione ;) Jednym słowem GOTOWE do drogi.
Dziś na szybko wymienione zostały „wąsy” od grilla bo od zakupu na IMM leżały sobie słodko w pudełku czekając na lepsze czasy. Pogoniłam Macka i wymienił. Jeszcze trochę części czeka na montaż, może się doczeka, do końca roku.
Auto musi wyglądać jest w końcu Special Guest

broj slovenacke ekipe popeo se na 19 auta
broj zagrebacke ekipe lagano se penje na 6 auta i darjan
broj grcke ekipe je 14 posada a dve su bez auta,medjutim dolaze via Berlin
broj makedonske ekipe je na 10 auta
broj bugarskih ekipa je 3 auta
broj madjarskih ekipa je na 4 auta ali 16 ucesnika
broj polska ekipa je jedan but wery specijal our gest Mr ICEMAC
naravno tu nam je i Specijalni gost iz Mini Magazina koji bi trebao da sleti u austriju za manje od 48 sati,naravno njegovo auto je u sloveniji i imacemo priliku da vidimu punokrvnog engleza sa levom stranom volana

strona Mini Klubu Serbia

Jutro rano ruszamy, postaram się na bieżąco relacjonować wyjazd bo przecież internet jest wszędzie :)

Dziś czeka nas jeszcze pracowity wieczór, odstawiamy Amberka – martwię się ale tylko troszeczkę. Mam nadzieję, że w programie obejdą się z nim delikatni a tapicer nie będzie kolejnym „specjalistą”… Mamy tez nagranie do reportażu do gazety…
Do tego wszystkiego zdalnie steruję akcją „toya” – nadal mnie to bardzo męczy. Mam za mało czasu (do końca lipca wszystkie weekendy zajęte wyjazdami) żeby na spokojnie pojechać i obejrzeć auta.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Chillout

21 06 2010

To był leniwy weekend a tyle miało się dziać! Amberkiem pojechaliśmy z psami do lasu. Potem go długo i namiętnie sprzątaliśmy, Maciek podkleił tapicerkę i wygłuszenie. Jeszcze tylko podsufitka i będzie „ideał” :)
Z zewnątrz oczywiście pozostał brudny – już niedługo doczeka się tv pucowania.
Bąbel został tylko odkurzony, we wtorek będzie mycie i czyszczenie środka. Zaczęłam też pakować nas na Serbię. Mogę zaszaleć z torbą bo nie bierzemy namiotu i całego stuffu!
W czwartek ruszamy. Jak na złość prognozy na weekend są nieciekawe deszcz i biurze mam nadzieję, że jakoś przemkniemy między kroplami w końcu to małe auta ;)

Nie pojechaliśmy oglądać auta, czułam, ze nie powinniśmy. Już sama nie wiem co robić, mam „mieszane” uczucia.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Kaszanka bez grilla

16 06 2010

W zasadzie od początku miesiąca wszystko się „kaszani” i „kiełbasi”. Pomijam już fakt odwołania Moto Show w Chorzowie…
Projekt „Toya” musieliśmy porzucić ze względu na zły stan techniczny. Ale oboje oszaleliśmy na punkcie japońca i szukamy naszego egzemplarza tym razem ma to być auto na „żółte blachy”. Piękne egzemplarze są do kupienia w Serbii ale formalności sprowadzenia auta mogą zabić! Zresztą pani celniczka była w szoku jak dowiedziała się skąd chcemy sprowadzić auto i nieśmiało zauważyła, że chyba takiego przypadku nie mieli.
Nagranie do programu zostało przesunięte z 20 na 26 czerwca. W tym czasie będziemy w Serbii a zielonka miała być u tapicera na wyminę podsufitki. Udało nam się pogodzić wszystkie terminy, uzgodnienia i nagranie dzięki zadeklarowaniu pomocy przez Bartka.
„Zwolnił” nam się, więc termin 20 i planujemy wycieczkę w celu obejrzenia potencjalnego nabytku :)

Wszystkie te zawirowania powoli zaczynają przyprawiać mnie o ból głowy. Harmonogram weekendowy mamy bardzo napięty i każde przesunięcie powoduje większe lub mniejsze reperkusje. A miało być już tak leniwie, wakacyjnie…

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Ślub

14 06 2010

Zadanie bojowe w miniony weekend: Ślub Ani i Adama.
W tygodniu nie mieliśmy czasu nawet umyć auta (moje i tak musiało pozostać brudne – 20!) i tak stawiliśmy się dwoma najbrudniejszymi miniakami. Pogoda dopisała – upał nieco zelżał i było bardzo przyjemnie. Nie było zaskoczenia – na ceremonii pojawiły się dokładnie te osoby, o których myślałam. W czasie uroczystości Monsterek narobił hałasu swoim „Monstrum” zjawiając się trochę spóźniony, ale bez warkotu miniakowego silnika ceremonia nie była by ważna ;)
Potem były życzenia, wspólne zdjęcie i puszczanie balonów.

Wieczorem bardzo przyjemna impreza w Lofcie. Urzędowaliśmy z Biedroniskami a ja nieźle wyszalałam się na parkiecie.

Za dwa lata czekamy na następny :)

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

« wstecz




"Niech szlag trafi te wszystkie ohydne samochody-bańki"
Sir Alec Issigonis

Najnowsze wpisy

  • WLTA & WLR
  • Mini Magazine
  • Zielono mu
  • Frytki z keczupem
  • Rok Monte

Kalendarz

Czerwiec 2010
P W Ś C P S N
« maj   lip »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Przyjaciele Mini Classic

Łowisko karpiowe Chwałowice
Clubman Estate
Motocaina
Wrocławska Liga Time Attack
PetrolHearts.pl

Panel logowania

  • Zarejestruj się
  • Zaloguj się
  • Kanał RSS z wpisami
  • Kanał RSS z komentarzami
  • WordPress.org

by Transposh - google translate and bing translate plugin for wordpress


www.miniclassic.pl by icemac 2010