Kolejne dni

30 09 2009

Po poszukiwaniach igły w Polsce – zapadły ważne decyzje. Igły kupujemy w Anglii, kolejne zamówienia złożyliśmy za pośrednictwem Witka. Ustaliliśmy także zakup felg (moich wymarzonych złotych razem z oponami) i felg białych matów dla Maćka. Przesyłka waga 60 kg cena 400 zł. Przełom grudnia i stycznia –a co raz się żyje. W listopadzie skóra i fotele. Wiosna-marzec, kosmetyki meguaiersa.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Środa

28 09 2009

– Maciek w ramach zwiadu pojechał dostarczyć do warsztatu progi. Auto stoi na honorowym miejscu koło biura, całe rozebrane – tylko buda i koła. Nie wygląda to najlepiej, jeszcze sporo pracy. Nie pojedziemy na dwie fury do Krakowa. Może za dwa tygodnie dostanę Kacyka.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Wtorek

27 09 2009

– dzwonili z warsztatu – potrzebne są progi!

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Cenkovice – poniedziałek

26 09 2009

– śniadanie –tym razem we własnym zakresie, kolejny kurs na sklepik i do domu. Zadziwiająco szybko i dobrze mi się jechało. Mimo lekko niedopasowanej igły auto ładnie pracowało i ostro szło. Dopiero pod Wrocławiem jechaliśmy już po woli w korku.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Cenkovice – niedziela

25 09 2009

Cenkovice - Start

Rano – śniadanko. Przywitała nas niemiła wiadomość, że nie możemy kupić igły, dostaliśmy kolejne do testowania (tych też nie możemy kupić). Skończyło się na naszej ulubionej ABD i pojechaliśmy do sklepu na zakupy. Zaopatrzeni w piwo i inne czeskie dobroci (oblat, studencka) wróciliśmy do zlotowiczów. Oddaliśmy „naszą wypasiona igłę” i pojechaliśmy na zwiedzanie okolicy. Nie braliśmy udziału w próbach rajdowych – ani w testach ani startach.
Jakoś szkoda mi piłować auto ile fabryka dała. Dla mnie rajdy turystyczne są najfajniejsze – można wiele zobaczyć i poznać choć trochę okolicę. Pojechaliśmy na parking suchy wrch i 4 kilometry poszliśmy pieszo. Bardzo przyjemna wycieczka, na miejscu zjedliśmy obiad i jagody prosto z krzaczków. ustaliliśmy też, że jeszcze tu przyjedziemy na zwiedzanie boudy – największego bunkra – trasa 120 min. Wróciliśmy do siebie – tym razem pojechaliśmy do góry miniakiem. Posiedzieliśmy, wypiliśmy piwko, porozmawialiśmy z właścicielką i innymi turystami z naszego domu. Na koniec poszliśmy się jeszcze przejść.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Cenkovice – sobota

24 09 2009

Rano śniadanie – dwa rychliki, dopychamy się chlebem. Monsterk pożycza nam igłę na nasze wczorajsze problemy – pierwszą testujemy ABD. Ustawiamy auto na starcie, który opóźnia się godzinę. Dopada nas właścicielka domu i pyta czy spaliśmy w pokoju bo nie widziała auta i bardzo się martwiła. Wytłumaczyliśmy jej, że auto zostawiamy pod hotelem gdzie jest zlot. Bardzo miła pani. Jako jedni z pierwszych ruszamy na trasę. Najpierw próba rajdowa i w trasę.

Pogoda dopisuje. Po drodze rozwiązujemy zadania, dobrze opracowany itinener – nie mam problemów z czytaniem trasy. Zwiedziliśmy bunkier – dojechaliśmy do niego jako pierwsi. Zbudowali go w 1939 w 10 dni! Widzieliśmy piękną tamę na Orlicy i nawet przez nią przejechaliśmy. Na rajdzie towarzyszyły nam malownicze widoki. Dotarliśmy do miasteczka – na końcu trasy. Po dokładnym przejrzeniu materiałów okazało się, że powinniśmy jechać 4 godziny. Nam brakowało około 4 – za szybko pokonaliśmy trasę. Zastanawialiśmy się chwile co robić- doszliśmy do wniosku, że jedziemy. Odpowiedzieliśmy na pytania – na chybił trafił – tylko pieczątki mieliśmy wszystkie pozbierane. Na mecie zameldowaliśmy się o 15.20. Maciek rajd zakończył epilogiem w postaci „odwrotnego” roweru. Wyluzowani poszliśmy na nasz standardowy obiadek. Auto spisywało się znakomicie na nowej igle. Doskonale pokonywało górskie serpentyny i pędziło na „speedzie” do przodu. Wieczorem popiliśmy świeże piwo z miniaka (prywatny browar z Czech) i nie dotrzymaliśmy do ogłoszenia wyników. Poszliśmy do „nas na górę”.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Cenkovice – piątek

23 09 2009

Wyjazd do Cenkovic. W drodze dzwonimy do warsztatu. Właściciela nie ma – sekretarka poszła na warsztat zobaczyć co słychać. Samochód w trakcie prac blacharskich, wkrótce będzie malowany. Jestem lekko niepocieszona, czekamy nadal… Droga do Czech dość przyjemna. Nasz Orlen z parówką zamknięty –remontują – na szczęście nadal sprzedają parówki i kawę. Posileni docieramy do Czech. Jeszcze kilkanaście kilometrów i będziemy na miejscu. Uderzają mnie wioseczki mijane po drodze – malusie drewniane domeczki. Docieramy na miejsce – okazuje się, że nasz domek jest ostro pod górę. Ostatni dom w wiosce, najwyżej. Prowadzi do niego wąziutka droga, miniakiem wdrapaliśmy się tam na jedynce ostro piłując furę. Domek przytulny. Trzeba zdejmować buty przy wejściu i na dodatek palą w piecu. Pozakręcałam wszystkie kaloryfery i otwarłam balkon. Na dworze ciepło, koło 20 stopni. Auto odprowadzamy na dół do hotelu gdzie jest zlot. Zjeżdża się coraz więcej miniaków – są już Węgrzy, Słowacy, Austriacy. Dostajemy numer – nasz historyczny 23 i jesteśmy pierwszymi rejestrującymi się. Auto zostaje profesjonalnie oklejone a my idziemy na smażony syr i tatarską omaćkę. Przeszlismy się do sklepiku po piwko. Odwiedziliśmy nasze lokum na górze. Koło 19 zjawia się reszta polskiej ekipy. Dwudziesta –zjeżdżamy na miejsce startu rajdu nocnego. Maciek odwala prolog – jazdę rajdową na czas i ruszamy. Idzie nam zadziwiająco dobrze z odczytywaniem trasy po drodze odnajduję zadanie na drzewie. Po jednej zmyłce i zawrotce – zupełnie niepotrzebnej jesteśmy na trasie. Zbieramy zagubione miniaki, docieramy na oes. Stoimy w korku do próby i z minia kim zaczyna się coś dziać. Na wolnych obrotach gaśnie. Maciek wprowadza totalnie nerwową atmosferę podkręca ssanie i udaje nam się dalej jechać. Nie zwracam uwagi na oes, resztę trasy byle tylko dojechać. Trasa liczyła ponad 30 kilometrów, dotarliśmy na metę po 22. Na szczęście szczęśliwie. Czeka nas droga około 1 km mocno pod górę do domu.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Kolejne dni

15 09 2009

… upływają pod znakiem- jak tam zielonka i kiedy będzie gotowa.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Urodziny MINI WRO

12 09 2009
P1010633_resize

P1010646_resize


Wybraliśmy się na urodziny w naszej Alma Mater. Organizowane były w Renomie. Liczyliśmy na większa frekwencję classiców. Zrobiliśmy rundkę w około miejsca postoju bo nikogo nie było. Zdecydowaliśmy się jednak zatrzymać i godnie reprezentować Mini. Atmosfera była bardzo dobra – lepsza niż w Warszawie. Ludzi niewiele, ale było sympatycznie. Dojechał do nas jeszcze Andrzej kabrio i klasykiem, dwie osoby z MINI. Gawędząc o naszych odlotowych maszynach doczekaliśmy tortu i życzeń. Szkoda, że więcej miniaków nie przyjechało. Gdzie te czasy, że było nas ponad 10!

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Czwartek

10 09 2009

Miał dzwonić i nie dzwonił – sama się odezwałam. Rozmowa była enigmatyczna, prawie nic się nie dowiedziałam, samochód robią, nie jest źle… Namęczyli się z maską bo nie pasowała –ale ja dogięli i jest już ok. pozostaje tylko czekać…

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

« wstecz




"Niech szlag trafi te wszystkie ohydne samochody-bańki"
Sir Alec Issigonis

Najnowsze wpisy

  • WLTA & WLR
  • Mini Magazine
  • Zielono mu
  • Frytki z keczupem
  • Rok Monte

Kalendarz

Wrzesień 2009
P W Ś C P S N
« sie   paź »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Przyjaciele Mini Classic

Łowisko karpiowe Chwałowice
Clubman Estate
Motocaina
Wrocławska Liga Time Attack
PetrolHearts.pl

Panel logowania

  • Zarejestruj się
  • Zaloguj się
  • Kanał RSS z wpisami
  • Kanał RSS z komentarzami
  • WordPress.org

by Transposh - wordpress translation plugin


www.miniclassic.pl by icemac 2010