Ślubna sesja

30 08 2009

Odpowiedzieliśmy na ogłoszenie ze strony klubowej o poszukiwaniu miniaka do sesji ślubnej. Po uzgodnieniach dotyczących czasu i miejsca umówiliśmy się na ruinki dworku pod Wrocławiem. Na miejscu okazało się, że nie da się tam wjechać i fotograf zarządził sesje w alei kasztanowców. Cała ekipa była bardzo sympatyczna i było bardzo miło. co prawda cały czas przeszkadzały nam auta, które właśnie musiały tamtędy przejechać – zero tolerancji dla nowożeńców!!
Pan młody miała nawet okazje pojeździć miniakiem do tyłu i przodu :)
Czekamy na zwrotną sesję naszych autek!

zdjęcia są autorstwa Michała Siergiejewicza

http://www.grupaslubna.pl/fotografia.html

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Urodziny MINI w Warszawie (dzien drugi)

30 08 2009

Pogoda znacznie lepsza –świeci słońce i zapowiada się, że będzie ciepło. Jedziemy na miejsce – jesteśmy pierwsi. Stajemy na środku i ruszamy na miasto. Poeksplorowaliśmy Złote tarasy i wróciliśmy na plac. Po drodze kartonowcy pod pałacem kultury, na ulicach menele, lupy, żebracy i inny element, włączając babę z brodą. Znowu tort i stare babcie pchające się do dmuchania świeczek. Podczas „wypasionego” pokazu mycia auta daliśmy drapaka. Zatrzymaliśmy się w macu pod Tomaszowem. Co rzuca się w oczy – tłumy tubylców zamawiają co najtańsze, zestawy biorą tylko przyjezdni. Czyżby kryzys. Na 19 jesteśmy w chacie. Kolejny zlocie za nami.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Urodziny MINI w Warszawie (dzień pierwszy)

29 08 2009

Wstaliśmy o piątej, wyjechaliśmy przed szóstą (po drodze jeszcze bankomat). Jechaliśmy standardowa trasą, uważam ,że jest znacznie lepsza od alternatywnej. Pogoda nawet, nawet – nie pada, temperatura przyjemnie chłodno. Dojechaliśmy przed 11 – w Wawie nawet bez korków. Miejsce postoju budynek KC – stare schowane na placu w środku. Zimno i zaczyna popadywać. Mało nas, ale południe górą. Organizacja słabiutka. Rozpadało się na dobre, szwendamy się tu i tam. Nic się nie dzieje, ludzi jak na lekarstwo. Poszliśmy całą paczka na obiad. Obstawiałam Sfinksa ale Ania przegłosowała na rodeo Drive. Porażka. Nie dość, ze za trzecim razem trafiam z zamówieniem (innych nie było) to porcje małe (sałatka mikroskopijna) i średnio smaczne. Never again. Obejrzeliśmy samochody rajdu „Stare jak nowe” na Krakowskim przedmieściu. Ludzi mimo deszczu dużo. Stanowczo Ci od organizacji BMW są bez polotu, zupełnie inaczej gdyby załatwili ustawienie aut właśnie na tym deptaku. Po południu się rozkręciło. Odebraliśmy pasy i emblemat od Gawy i ustawiliśmy się do parady. Oczywiści bez asysty policji. Towarzyszył nam piętrowy autobus. Poruszaliśmy się w żółwim tempie – zakaz jeżdżenia na czerwonym. Zaczęło się tasowanie stare/nowe i trochę rozruszała się kolumna. Pod koniec wylądowaliśmy ze dwa auta za prowadzącym. Po przyjeździe na miejsce były życzenia, lampka szampana, tort i vip’y. Namierzyliśmy Piroga, Baczyńską i Adamka. Ten ostatni perfidnie pozował koło nowego modelu ca brio – komercha ech. Maciek przymierzał się do limitowanej edycji na 50 – kolor gorąca czekolada z cynamonem. Fura bardzo mi się podoba – cena już gorzej 122 000,00. Po 18 wróciliśmy do hotelu – w strategicznym momencie zadziałał GPS. Hotel Etap – daje radę. Doszliśmy do wniosku, że jest to fajne miejsce do zatrzymywania się o ile nie znajdzie się czegoś tańszego. Wieczorem wyszliśmy na umówione spotkanie – nikogo nie było, poszliśmy się po szlajać po Wawie. Wróciliśmy do hotelu. Maciek prowadził nocne rozmowy z kierownikiem.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Poniedziałek

17 08 2009

wiszę na telefonie i szukam zakładu, który jest sprawdzony, polecony i nie zedrze. Doszliśmy do wniosku, że zabieramy Kacyka od Łukasza. Trochę szkoda bo tani i dobry ale czekać nie wiadomo ile… to trochę za długo. Chyba znalazłam jakiegoś w miarę, reszta wydawała mi się jakaś cwaniakowata.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Wydział Komunikacji

14 08 2009

– oczywiście kolejka 21 osób przed nami. Uschniemy tu – idzie strasznie wolno. Na szczęście przyspieszyło, trafiliśmy do ostatniego okienka i Pani nieźle nas przegoniła – mnie do ksero, Maćka do kasy, wreszcie jest – mamy Kacyka. Szkoda tylko, że nie udało się wynegocjować 10 – dziś dokładnie jest nasza 10 rocznica, na rejestracji mamy 9. Jeszcze tylko ubezpieczenie i tu też pojawiają się problemy, pogonili nas Az do PZU po zaświadczenie. Na szczęście jest dugi weekend i nie ma korków w mieście. Szybko obróciliśmy i mamy ubezpieczenie.
• Maciek pomału montuje zakupione części: dystanse maja za krótkie szpilki, mocowanie filtra nie pasuje do gaźnika (nawierca), halogeny są nieszczelne i parują, brakety nie da się zamontować bo wózek jest krzywo. Do tej pory same nieudane zakupy. Zostało najważniejsze stage 1 – z tym poczekamy do powrotu z Warszawy. Teraz za mało czasu na rozgrzebanie auta.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

Wizyta u Kacyka

13 08 2009

Dość mocno zdenerwowani pojechaliśmy obejrzeć nasz nowy nabytek. Koszmar. Mi chciało się płakać, totalna ruina, parcele i brud. Oboje żałowaliśmy, ze zdecydowaliśmy się na ten zakup. Już tak pięknie nie wyglądał jak go pamiętaliśmy. Trudno stało się…

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

IMM – dzień siódmy

11 08 2009

Nie spałam tak dobrze od wyjazdu, smacznie. Przed nami ostatni etap. Jada powoli zaczynała się nudzić. Mieliśmy chwile grozy gdy dość mocno zaczęło śmierdzieć palona gumą. Stanęliśmy na pasie awaryjnym i przeprowadziliśmy wizję miniaka. Na szczęście nic nie stwierdziliśmy. Jechaliśmy jeszcze jakiś czas czujni i lekko podenerwowania ale wszystko było w porządku. Niestety nie oddano autostrady do Zgorzelca, musieliśmy jechać przez Bolesławiec. Oczywiście korki, korki. Przejeżdżając koło maka wyparowało stamtąd dwóch chłopaczków i pstrykał nam foty. Po drodze mijały nas miniaki wracające ze zlotu. Do domu dotarliśmy koło 19, niestety nie czekał na nas obiad. Maciek ratował sytuacje pizzą. Tak zakończył się IMM 2009. W przyszłym roku Niemcy – blisko, wracając wybieramy się do Drezna i Pragi. 2011 Szwajcaria –planujemy już większa wycieczkę Genewa, Milan … 2012 chęć zgłosiły Węgry – Balaton – zobaczymy…
P.S.
MOTOCAINA „Cel – Anglia”

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

IMM – dzień szósty

10 08 2009

Wyjazd – w powietrzu wisi deszcz. Szybko się zwinęliśmy i daliśmy drapaka. Pomachaliśmy na pożegnanie reszcie naszych, która tez powoli się składała, oczywiście potem zarzuty, że się nie pożegnaliśmy – standard. Podsumowanie IMM – jestem bardzo zadowolona, pogoda dopisała – cały czas mieliśmy upał i słońce, miniak się spisał, frekwencja niesamowita. Spotkaliśmy Tomasza z ekipą z Słowenii i zlokalizowaliśmy auto z Zagrzebia. Ducha nie było czuć za duża masówka. Cały wyjazd na plus –przeżycia niezapomniane. Dojechaliśmy stanowczo za wcześnie na prom, trochę pokręciliśmy się po mieście – niestety wszystkie parkingi płatne. Po poszukiwaniach znaleźliśmy darmowy koło stacji. Udaliśmy się na śniadanko i po zastanowieniu wzieliśmy brekwast boks – było wyśmienite. Dojechał Maro, potem znajomi z promu francuzi. Czas szybko płynął. Podjechaliśmy do odprawy i znów około godziny czekaliśmy na załadunek. Pogoda się popsuła, zimno i popadywało. Na promie zaliczyła zgona, nieźle huśtało i rozpadało się na dobre. Mieliśmy drobne spóźnienie, które przerodziło się w dość spore po zabłądzeniu w mieście. GPS nie działał, zbyt duże zachmurzenie. Pytaliśmy się tubylców – oczywiście nikt nie rozmawiał po angielsku rozkosznie nawijali po francusku jakbyśmy wszystko rozumieli. Po 9 mieliśmy być na kempingu (bo zamykają) dochodziła dziesiąta. Dzięki naszemu spacerowi przy poprzedniej wizycie zobaczyliśmy znajomy sklep i już trafiliśmy bez problemów. Udało nam się wjechać -na szczęście w recepcji jeszcze byli. Namiot rozbijaliśmy w ekstremalnych warunkach: ciemno i mega wieje, na szczęście przestało padać. Maciek z zapałem walił znalezioną na IMM chromową końcówką tłumika żeby dobrze wbić śledzie. Wichura była niemiłosierna. Rozbiliśmy się pomyślnie. W nocy lało i wiało, rano pogoda się polepszyła, nawet wyszło słońce. Ofiara nocy padły dwa namioty obok nas. Poszliśmy po świeże pieczywo do „naszej pani” – bagietka zwykła + z czekoladą (pyszności). Spacerkiem po rynku i do auta. Jechaliśmy, jechaliśmy, jechaliśmy. Po drodze zakupy w Holandii – czarne cukierki lukrecjowe. Wieczorem dotarliśmy na kemping w Petershagen. Czułam się jak w domu. Szybkie rozbicie namiotu, prysznic, kolacja i film do końca.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

IMM – dzień piąty

9 08 2009

Rano śniadanko – też szybko żeby nie było kolejki. Maciek znalazł kupony i mieliśmy podwójnie. Nieźle najedzeni znów szaleliśmy w stoiskach – śniadanie było typowo angielskie ale pyszne i ten bekon… Odkryliśmy fają ruderalnię i z zapałem grzebaliśmy w używanych częściach do m.

Spacer po mieście tym razem w druga stronę. W tak zwanym międzyczasie kupiliśmy części jakie chcieliśmy, Maciek zamontował niebieskie kierunkowskazy po boku i białe lampki z przodu. Po południu znów impreza tym razem zakończenie. Poszliśmy tam i siedzieliśmy z Darkiem i „Adamami”. Reszty ekipy z polski nie było – jak zwykle pili w swoim gronie pod namiotami. Impreza miała niezłe opóźnienia i w końcu nastąpił moment przemowy organizatora (50+) i przekazanie klucza.



Liczę, że Niemcy pokażą co znaczy organizacja i porządek. Przemowa bez ładu i składu, łamiącym się głosem, babcie ze staffu śpiące zamiast pilnować aut, wrzaski spod prysznica, że brakło wody i parada miedzy namiotami z niespłukana z szamponu głową – bezcenne.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

IMM – dzień czwarty

8 08 2009


Po porannej walce żeby się umyć, wiemy już ze organizacja leży totalnie. Dodatkowo nikt nic nie wie, co i kiedy będzie się działo. Robie zdjęcia pobojowiska jakie zostawił po sobie MKP. Ludzie komentują to nasty people, what a mess. Az mi wstyd.

Impreza była ostra, piłowali silniki, jeździli po pijaku. Podobno imprezę zakończyła wizyta policji. Idziemy tradycyjnie szlajać się po stoiskach. Okazuje się, że jest pełno staffu ale tego co potrzeba brak. Poszliśmy na wycieczkę do supermarketu. Po drodze zachwycałam się charakterystyczną architektura domów i pięknymi ogródkami. Cudownie było pooglądać warzywa i owoce i inne dobrodziejstwa. Nadal jesteśmy dziesięć lat za murzynami. Kupiliśmy osiem lodów na patyku i w drodze powrotnej skonsumowaliśmy. Wracając załapaliśmy się na pokaz jazdy kaskaderskiej miniakami w fabryce MG. Zadziwiła mnie jazda bokiem, szczególnie po zakręcie.
W obozie ciekawym zajęciem było odnalezienia miejsca gdzie wydają posiłek. Przy kompostowniku. My załapaliśmy się od razu, potem kolejka była niewyobrażalna. Wieczorem impreza. Towarzystwo poprzebierało się, podobnie jak miniaki – stosowanie na 50 urodziny. Nasz kochany klub oczywiście nic. My rozdawaliśmy dzieciakom świecące pałeczki a starszym otwieracze z Zimniakiem. Miny dzieciaków – bezcenne. Szybko nam poszedł towar. Okazało się, że idealnie się z tym wstrzeliliśmy na zewnątrz zjeżdżały miniaki przybrane w te pałeczki na glow show. była bardzo zadowolona. W przyszłym roku też coś wymyślimy. Postanowiłam zakupić na przyszły rok biało – czerwoną perukę i wielka czapę żebyśmy się wyróżniali.

Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Bez kategorii

« wstecz




"Niech szlag trafi te wszystkie ohydne samochody-bańki"
Sir Alec Issigonis

Najnowsze wpisy

  • WLTA & WLR
  • Mini Magazine
  • Zielono mu
  • Frytki z keczupem
  • Rok Monte

Kalendarz

Sierpień 2009
P W Ś C P S N
« lip   wrz »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Przyjaciele Mini Classic

Łowisko karpiowe Chwałowice
Clubman Estate
Motocaina
Wrocławska Liga Time Attack
PetrolHearts.pl

Panel logowania

  • Zarejestruj się
  • Zaloguj się
  • Kanał RSS z wpisami
  • Kanał RSS z komentarzami
  • WordPress.org

by Transposh - wordpress translation plugin


www.miniclassic.pl by icemac 2010