IMM 2008 Holandia – wyjazd
8 05 2008W tym roku nie odpuszczamy, ostro szykujemy auto i 8 ruszamy. Jesteśmy dogadani z ekipą miniaków i pojedziemy grupą. Strat po Auchanem – dojadą do nas z Krakowa i Katowic. Jesteśmy chwilę przed umówionym czasem, spakowani i podekscytowani. Czekamy, czekamy, czekamy – w końcu są z dwugodzinnym spóźnieniem. Jeden miniak miał „problem” na trasie. Ruszamy. Pędzimy do granicy autostradą – na nieszczęście z przodu Kuba z lawetą – jak dla nas nadaje za szybkie tempo. Na granicy dołączają kolejne miniaki i w 11 aut ruszamy dalej. Nasza 1000 ostro ciśnie ale cały czas z przodu jadą 1300 i prędkość jest zbyt duża – źle się jedzie. Do tego częste postoje na stacjach i szaleństwo na pasach (wszystkie 3 nasze). Jestem coraz bardziej zirytowana stylem jazdy, manewry wyprzedzania są bardzo niebezpieczne nie mówiąc o zatrzymywaniu się na lewym pasie i cofaniu – istny koszmar. Robi się coraz ciemniej i później. O 23 na postoju na stacji benzynowej radzimy co dalej. Jestem wściekła, że nic nie jest zaplanowane i przygotowane. Jest decyzja śpimy na parkingu. Chwile wcześniej odłączyło się kilka aut i pojechało z Kubą. Nam udało się jechać dobra trasą. Parkujemy auta, mościmy się i idziemy spać w samochodzie.
Kategorie : Bez kategorii


