Zabrze
28 04 2007Dość szybko nadarzyła się kolejna okazja „pokazania” mini. Wybraliśmy się do Zabrza na zlocik organizowany przez Mirkę. Okazał się całkiem spory – aut było naprawdę dużo. Dopiero tam poznałam specyfikę tego auta – mimo ich dużej ilości każde było inne. Każdy właściciel stara się dać coś od siebie i stylizuje auto w swoim niepowtarzalnym stylu i myślę, że właśnie w tym tkwi fenomen mini.
Z Wrocławia jechaliśmy w trzy auta Adam, Bartek i my. Bardzo przyjemnie mknęło się autostradą. Na miejscu sporo rozmawialiśmy z Bartkiem o naszych autach. Powiedziałam, że uważam jego mini za najładniejsze i że bardzo mi się podoba. Całym wesołym i kolorowym korowodem udaliśmy się do muzeum maszyn parowych a następnie na piknik rolniczy. Jechaliśmy eskortowani przez policję – wszystkie czerwone nasze. Niezapomniane przeżycie! Na miejsce wjechaliśmy szumnie z wielkim tumanem kurzu. Ludzie tłumnie gromadzili się koło aut, oglądali i z zaciekawieniem pytali o szczegóły techniczne, Maciek był w siódmym niebie. Zmęczeni ilością wrażeń poszliśmy na przydziałowy bigos i przy wspólnym stole debatowaliśmy o autach. Impreza była bardzo dobrze zorganizowana, poznaliśmy kolejnych minimaniaków i bardzo zadowoleni wróciliśmy do domu.
Kategorie : Bez kategorii





